Aktualności i blog
Dziecko w czepku WinKids płynie z deską przy brzegu basenu podczas nauki pływania w Świnoujściu
Strona główna

Aktualności

Dziecko boi się wody. Co naprawdę dzieje się na pierwszych zajęciach
5 października 2026

Dziecko boi się wody. Co naprawdę dzieje się na pierwszych zajęciach

Poradzi sobie. Jeśli Twoje dziecko boi się wody, to nie jest uprzejma formułka — to opis tego, od czego zaczynamy z każdym dzieckiem, także z tym, które na widok basenu chowa się za rodzica. Prowadzimy naukę pływania w Świnoujściu i akurat ten przypadek znamy najlepiej.

Boi się więcej dzieci, niż słychać

Strach przed wodą rodzice zgłaszają nam częściej niż cokolwiek innego. Zwykle szeptem, na boku, jakby to była informacja wstydliwa. Nie jest. Dla trzy- czy czterolatka basen to kilka nieprzyjemnych rzeczy naraz: hałas odbijający się od ścian hali, echo, zapach, śliska posadzka, obce dzieci, obcy dorosły i coś, co nie trzyma tak jak ziemia. Reakcja obronna jest w tej sytuacji zdrowa, nie wadliwa.

Dziecko, które się boi, nie jest więc dla nas przypadkiem trudnym. Jest przypadkiem typowym.

Dwa z siedmiu poziomów są o samej wodzie

Nasz system szkolenia ma siedem poziomów: od P0 do P6. Dziecko wchodzi w niego około czwartego roku życia i może w nim zostać do trzynastego.

Warto zobaczyć, jak ta droga jest podzielona. Na poziomach P0 i P1 nie uczymy pływać. Uczymy być w wodzie: zanurzać twarz, wypuszczać powietrze, kłaść się na wodzie, ufać, że ona utrzyma. Technika przychodzi dopiero potem.

Czyli dwa z siedmiu poziomów, prawie jedna trzecia całej drogi, jest zarezerwowana na to, żeby woda przestała być problemem. To nie jest wstęp odbębniony na jednych zajęciach, żeby szybciej przejść do rzeczy. To jest rzecz.

Pierwszy moment, w którym dziecko płynie samo — na brzuchu i na plecach, bez deski i bez ręki instruktora — przypada na poziomie P2. Do tego czasu ma za sobą dwa pełne poziomy spokojnej pracy nad tym, żeby w ogóle chcieć.

Co się dzieje na pierwszych zajęciach

Nie ma skoków do wody. Nie ma wrzucania, zanurzania na siłę ani „zobacz, jakie to proste". Jest za to kolejność, która się nie zmienia od lat.

Zaczynamy od płytkiej wody, w której dziecko stoi pewnie. Potem oswajamy twarz — najpierw dłonią, potem chlapaniem, potem krótkim zanurzeniem na własnych zasadach dziecka. Uczymy wypuszczać powietrze pod wodą, bo ta jedna umiejętność zdejmuje połowę lęku. Dokładamy deskę, makaron, ścianę — wszystko, co daje punkt oparcia. I dopiero wtedy odejmujemy je po kolei.

Zajęcia trwają 45 minut, a grupa liczy zwykle najwyżej dziesięcioro dzieci — bywa większa tylko wtedy, gdy ktoś odrabia zaległe zajęcia. W grupach początkujących — czyli tam, gdzie trafia dziecko, które się boi — pracuje instruktor razem ze stażystą. To znaczy, że ktoś może zostać przy dziecku, które akurat nie chce włożyć twarzy do wody, i nie zatrzymać przez to całej reszty grupy.

Tempo ustala dziecko. O przydziale do grupy decydują u nas umiejętności, a nie rocznik w metryce, więc nikt nie jest przesuwany dalej dlatego, że skończył pięć lat. Przechodzi wyżej wtedy, gdy jest gotowy.

Zajęcia prowadzą instruktorzy z uprawnieniami Polskiego Związku Pływackiego.

Gdzie w tym czasie jest rodzic

To zależy od wieku dziecka i od tego, czy to pierwsze zajęcia.

Najmłodsi, mniej więcej do czwartego roku życia, ćwiczą razem z rodzicem w wodzie. To nie jest opieka z brzegu, tylko wspólne zajęcia — rodzic jest częścią tego, co się dzieje.

Pięcio- i sześciolatki na pierwsze zajęcia zwykle też wchodzą z rodzicem. Nie dlatego, że tak wypada, tylko dlatego, że to działa. Dla dziecka na starcie większym wyzwaniem niż sama woda bywa obcy dorosły, który mówi, co robić. Gdy rodzic jest obok, zaufanie do instruktora buduje się szybciej — a potem już nie jest potrzebne.

Na kolejnych zajęciach i w starszych grupach rodzic czeka w holu pływalni. Na halę basenową wchodzą wtedy tylko dzieci i instruktorzy, ze względów bezpieczeństwa i higieny. Młodsze dzieci odprowadzamy do szatni i w tym samym miejscu oddajemy po zajęciach.

Ta kolejność ma swój sens. Najpierw rodzic pomaga zbudować zaufanie, potem usuwa się z pola widzenia — bo dziecko, które ma rodzica w zasięgu wzroku, przez pół zajęć na niego zerka, macha i sprawdza jego reakcję, zamiast patrzeć na instruktora.

Jeśli Twoje dziecko ma mniej niż cztery lata, właściwą drogą nie są te zajęcia, tylko grupy, w których rodzic jest w wodzie razem z dzieckiem — od KRABÓW dla niemowląt, przyjmowanych już od trzeciego miesiąca życia, przez ROZGWIAZDKI po ŻÓŁWIKI.

Czego nie obiecujemy

Nie powiemy Ci, po ilu zajęciach dziecko przestanie się bać. Nie wiemy tego i nikt uczciwy nie wie. Jedno dziecko zanurza twarz na trzecich zajęciach, inne na trzynastych, a różnica między nimi bardzo rzadko zależy od tego, czy trafiło na dobrego instruktora.

Nie obiecujemy też, że nie będzie gorszego dnia. Będzie. Po chorobie, po nieprzespanej nocy, po nieudanym poranku w przedszkolu dziecko potrafi cofnąć się o dwa kroki i to jest normalna część tej drogi, nie sygnał, że coś poszło źle.

Obiecujemy jedno: nie będziemy dziecka zmuszać. Lęk przełamany siłą wraca, tylko już z gorszym skojarzeniem.

Jak zacząć

Najprościej przyjść i zobaczyć. Szczegóły poziomów i grup opisaliśmy na stronie nauki pływania dla dzieci i młodzieży. Sprawy organizacyjne — płatności, raty, odwoływanie i odrabianie zajęć — zebraliśmy w częstych pytaniach.

A jeśli wiesz już, że chcesz spróbować: zapisy prowadzimy tutaj.

Zacznij sportową przygodę!

Niezależnie od wieku, z WinKids odkryjesz radość z aktywności i sportu! Oferujemy zajęcia zarówno dla dzieci, jak i dorosłych, zapewniając wsparcie, bezpieczeństwo i niezapomniane doświadczenia

Zapisz się
Czekamy na Ciebie
partnerzy
Gaz System S.A.