Z boku wygląda jak deskorolka. Dziecko staje na desce, deska jedzie. Różnica jest w jednym elemencie, którego z daleka nie widać — i to on zmienia wszystko.
W klasycznej deskorolce koła skręcają minimalnie, a żeby jechać, trzeba odpychać się nogą od ziemi. Surfskate ma specjalną przednią oś na ruchomym przegubie. Dzięki niej przód deski obraca się dużo mocniej i reaguje na każde przeniesienie ciężaru.
Skutek jest taki, że deska rozpędza się od samych ruchów ciała — wychylenia bioder i barków, falowania całą sylwetką. Nie odpycha się nogą. To ruch, który w sporcie nazywa się „pompowaniem", i jest dokładnie tym, co robi surfer na fali. Surfskate został zresztą wymyślony właśnie jako trening dla surferów na dni, kiedy nie ma fal.
Nie ma co udawać: surfskate wymyślono do jazdy w terenie. Pumptracki, skateparki, gładki asfalt, łagodne zjazdy — tam ta deska pokazuje, po co powstała. Dziecko, które złapie pompowanie, przestaje potrzebować górki: rozpędza się samo, na płaskim, i zaczyna szukać miejsc, gdzie można pojechać szybciej i mocniej się wychylić.
Zdjęcie nad tekstem jest właśnie stamtąd — z pumptracku, nie z naszych zajęć. Pokazujemy je celowo, bo to jest cel, a nie punkt startu.
Nasze zajęcia odbywają się w sali gimnastycznej i to jest decyzja, nie brak pomysłu. Trzy powody:
Podłoga jest równa i przewidywalna. Żadnego żwiru, dziury, liścia ani mokrej plamy. Na początku dziecko ma dość roboty z utrzymaniem się na desce — nie potrzebuje jeszcze czytać nawierzchni.
Nie ma ruchu. Ani samochodów, ani rowerów, ani starszych dzieciaków, które przejeżdżają pół metra obok. Instruktor widzi całą grupę naraz.
Pogoda nie przerywa semestru. Od października do kwietnia na dworze i tak nie da się regularnie jeździć, a nauka wymaga powtarzalności, nie trzech ładnych popołudni.
Kiedy dziecko umie już ruszyć, utrzymać kierunek i bezpiecznie zejść z deski, reszta dzieje się sama — na podwórku, na pumptracku, na wakacjach. My jesteśmy od tych pierwszych tygodni.
Prędkości na sali są małe, bo pompowanie rozpędza wolniej niż odpychanie się nogą, a każdy jeździ w kasku i ochraniaczach — to u nas nie podlega dyskusji. Upadki się zdarzają, jak na każdych zajęciach ruchowych; na pierwszych lekcjach uczymy, jak z deski zejść, zanim nauczymy, jak na niej jechać.
Ochraniacze na kolana i nadgarstki widać też na zdjęciu z pumptracku. Poza salą są jeszcze ważniejsze — asfalt wybacza mniej niż parkiet.
Zajęcia odbywają się w czwartki od 17:30 do 18:30 w sali gimnastycznej Szkoły Podstawowej nr 6, budynek B przy ulicy Kościuszki 11 w Świnoujściu. Lekcja trwa godzinę. Zapraszamy dzieci od siódmego roku życia.
Sprzęt zapewniamy w całości: deskę, kask oraz ochraniacze na kolana i nadgarstki. Na pierwsze zajęcia nie trzeba kupować absolutnie niczego.
Potrzebne jest tylko obuwie na salę z białą podeszwą — taką, która nie zostawia śladów na parkiecie. To warunek korzystania z sali, nie nasz kaprys.
Dwie rzeczy warto dopowiedzieć. Własny kask polecamy ze względów higienicznych — nasze są czyste, ale swój jest swój. Natomiast własnej deski na start nie kupuj. Jest z tym tak samo jak z rakietami w tenisie: jeśli dziecko złapie bakcyla, chętnie doradzimy, co wybrać — ale dopiero wtedy, gdy będzie już wiadomo, że to na dłużej, a nie przed pierwszymi zajęciami.
Dołączyć można także w trakcie semestru, jeśli w grupie jest wolne miejsce, a poziom dziecka pasuje do poziomu grupy. Te dwa warunki muszą być spełnione naraz.
Szczegóły znajdziesz na stronie zajęć surfskate, a najszybciej umówimy wszystko telefonicznie: 603 997 333.
Niezależnie od wieku, z WinKids odkryjesz radość z aktywności i sportu! Oferujemy zajęcia zarówno dla dzieci, jak i dorosłych, zapewniając wsparcie, bezpieczeństwo i niezapomniane doświadczenia